przyczyny chorób układu moczowego
przyczepa Campy
PRZYCZEPA WYWROTKA 3
Przyczepka samochodowa
przyczepki towarowe
Przyczepy jednoosiowe 3
przyczepy rolnicze do 4
przyczepy towarowe
przyczyną kryzysów
przekaz pocztowy
artroskopia stawu kolanowego gdzie najlepiej
strona 3720
numer 45
dbz rpg
edimax wireless utility nie pamięta ustawień
bob budowniczy przyjaciol
super gry symulatory
Link

Widzisz odpowiedzi znalezione dla sw: przyczyn wypadków





Temat: Motocyklisci - czy są normalni??
17 May 2001 10:13:22 GMT krzy@robbo.si.ec.pl (Jacek Krzyzanowski)
napisał(a):


Trudno mi tez sobie wyobrazic w jaki sposob powolny przeciez autobus zdolal
sie wpasowac pomiedzy pedzace motocykle.


Mi bardzo łatwo. Wystarczy, że denat był spóźniony o 2 sekundy.
Kierowca autobusu zauważył stadko motocyklistów. Przeleciało w momenci
kiedy zapaliło się dla niego zielone. Może nawet już ruszał i zdjął
nogę z gazu. Mógł nie zauważyć tego ostatniego - samochody potrafią go
skutecznie zasłonić. Ruszył. Niby niewiele przejechal - metr, może
dwa. Wystarczyło....


Nikomu z Was nie zdarzyla sie jakas wpadka na drodze, z ktorej wyszliscie
tylko psim swedem ???


Wpadka? Tak. Kretyństwo? Nie. Nie zdarzyło mi się na dwóch kółkach
pruć w ruchu miejskim. Na autostradzie - tak. Na torze? Tak. Na ulicy?
Nie. Z tej prostej przyczyny, że potrafię przewidzieć skutki różnych
zdarzeń. Jeżeli ktoś nie potrafi, to prosi się o śmierć. Ten kto prosi
się o śmierć to samobójca.
Całe szczęście (i mówię tu z pozycji motocyklisty), że takie osoby,
które nie potrafią uszanować motocykla zazwyczaj szybko z niego
spadają. Niekiedy udaje im się przeżyć.


Osoby uzywajace takiego sformulowania w stosunku do motocyklistow, daja
swiadectwo nie tylko swojego chamstwa, ale tez ignorancji i niedouczenia.


Zgadza się. Tyle, że kierowcy motocykli to dawcy nerek i motocykliści.


Podejrzewal bym nawet lekkie problemy z logicznym mysleniem.


A ja się nie podejrzewam.


Owszem, w zamierzchlych czasach motocyklisci bywali dawcami organow.


O, jesteś z przyszłości?


Predkosci byly mniejsze, zabezpieczenie glowy gowno warte. I to wlasnie
urazy glowy byly przyczyna smierci, kiedy pozostale organy zostawaly w
dobrym stanie. Teraz odwrotnie. Wystarczy pomyslec, poczytac, pogadac z
transplantologiem, a na koniec przestac pieprzyc glupoty.


Pracowałem na pogotowiu. Zmartwię Cię - większosć to urazy głowy,
kręgosłupa i krwotoki wewnętrzne. Organy nadające się do przeszczepu
są zazwyczaj w dobrym stanie....


I jeszcze jedna informacja.
Na 100 wypadkow z udzialem motocyklisty, 1 (jeden) jest powodowany przez
motocykliste.
Przy czym nadmierna predkosc rowniez wchodzila w poczet przyczyn wypadkow.
(dane KGP w Warszawie)
Nieciekawa dla Was statystyka, panie i panowie samochodziarze, co ?
Moge od dzisiaj mowic na was "mordercy" ?
Nie bede, bo nie lubie uogolnien...


Niestety, to smutna prawda. Przyczyną jest brak uczulania
samochodziarzy na innych użytkowników. Tak samo uczulanie
motocyklistów na bycie widocznymi.


Pozdrawiam rozsadnych, uprzejmych i wyraznie jezdzacych samochodziarzy.
Coraz wiecej takich widuje i mam nadzieje, ze to jakas tendencja...


Może mają w garażu moto? (ech.... a mi dmuchnęli :( )

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: Zientarski w stanie krytycznym
R2r napisał(a):
(...)


Nie chodzi mi o to, żeby drogi zapewniały bezpieczeństwo idiotom, ale o
to, że w Polsce bardzo często postawienie znaku z napisem "uwaga wyboje"
i/lub ograniczenia prędkości według osób odpowiedzialnych za stan dróg
załatwia problem.


Nie piszemy tu o Polsce, tylko o konkretnym wypadku, w konkretnym
miejscu.


Ano dziury były takie, że można było ratując się przed nimi lub wpadając
w nie (np. nocą) zrobić sobie krzywdę naprawdę poważną (jadąc wcale nie
z prędkością bardzo przekraczają dopuszczalną ale nawet z dopuszczalną).
I drogowcom nie przeszkadzało to malować po kamieniach leżących na dnie
tych dziur zostawiając je jako normalny stan na wiele jeszcze miesięcy.
I o tę inercję w podejmowaniu czynności przez odpowiednie instytucje
mające zapewnić bezpieczeństwo mi chodzi.


Czyli brak związku z omawianym wypadkiem.


Bingo! Czyli tak dokładniej kogo? Z czyjej kieszeni poszłyby kary?


Pośrednio - naszej. Wiem co miałeś na myśli, ale nie zamierzam
tego rozwijać w wątku o wypadku Zientarskiego zapieprzającego
200km/h po ulicach W-wy. Nie będę tej tragedii ubierał w piękne
słowa - nie ma dla mnie taryfy ulgowej dla takich ludzi.
Tyle się nie da jechać na wielu autostradach (nawet niemieckich),
a te bałwany pozwalają sobie na to w mieście.


Ale ja nie usprawiedliwiam ani na krztę postępowania kierowcy Ferrari.


Całe szczęście.


Chodzi mi o to, że istnienie stanu rzeczy, w którym za normalne uważa
się, że ZDM czy inne instytucje robią łaskę, że naprawią czy odśnieżą
ulice (co jest ich obowiązkiem) tak naprawdę robią łaskę a obowiązki ich
zdaniem są jedynie po stronie kierowców, nie uważam za prawidłowe.


Ja też, ale jak wcześniej napisałem - nie mieszać tego z idiotyzmem
ludzie jeżdżących 200 po mieście.


A że w mediach problem taki zazwyczaj pojawia się praktycznie tylko przy
okazji odpowiednio medialnych zdarzeń to i mamy kolejną okazję do
dyskusji, która może wreszcie ruszy problem naprawy w konkretnym miejscu.


Nic nie ruszy - dla świętego spokoju coś tam z hopą zrobią
dla spokoju medialnego bardaku, a na miejsca faktycznie niebezpieczne
nagle się okaże, że nie ma funduszy. W zeszłym roku zrobili
remont nitki wschodniej. Czas na tę nitkę też jest. Nikt jej
nie zostawia w spokoju i cicho czeka na cud.


Wiktymologia, w dodatku IMHO zbyt daleko posunięta w odniesieniu do
pieszego.


Wiktymologia powiadasz?
Zapoznaj się z faktami. Wiesz co tam się teraz dzieje? Pielgrzymki
przez bariery energochłonne, jakieś telewizje, pisk opon.
Znowu kogoś przejadą, bo chciał sobie zniczyk zapalić swojemu
idolowi.


Teoretyzowanie, że górka/dziura/koleina jest niebezpieczna jest
teoretyzowaniem dopóki ktoś faktycznie na niej nie będzie miał wypadku.
I takie teoretyzowanie codziennie musimy wielokrotnie przeprowadzać za
kierownicą. Gorzej jak nam się zapomni i praktycznie się dowiedzie tego
niebezpieczeństwa. Niestety wypadki zdarzają się nawet przy prędkościach
90, 70 czy 50 km/h. Ale zawsze można powiedzieć tak jak to określił
pewien biegły uzasadniając swoją opinię w znanym mi przypadku, że
prędkość była nadmierna (mimo, że wcześniej sam stwierdził, że była
prawidłowa) ponieważ doszło do wypadku...


Sorry za określenie, ale nie chrzań. To nie było 90/70/50, tylko
prawie 200 w mieście. O czym tu w ogóle deliberować?


Zakładasz, że obca karetka nigdy tam nie zagości lub, że kierowca jej
zostanie w porę ostrzeżony o istniejących niebezpieczeństwach, czy po
prostu droga nie jest w tym miejscu w żadnym przypadku niebezpieczna?


Niczego nie zakładam - obcych karetek też tam wiele. Krew wożą,
organy,
pacjentów. Jeżdżą szybko i tyle.


A problemu złego stanu dróg jako przyczyn wypadków w naszym kraju nie ma
tak jak nie ma go praktycznie w statystykach?


Już Ci napisałem, byś tego problemu nie podpinał pod wypadek
Zientarskiego.

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: Zientarski w stanie krytycznym
Artur 'futrzak' Maśląg pisze:

Nie piszemy tu o Polsce, tylko o konkretnym wypadku, w konkretnym
miejscu.


Ale właśnie to miejsce jest podobne do wielu innych w Polsce. Cóż -
takie problemy wychodzą zazwyczaj przy okazji wypadków.
No ale jak wolisz o nich nie dyskutować to trudno - możemy nadal
siedzieć cicho.


Czyli brak związku z omawianym wypadkiem.


j.w.


| Bingo! Czyli tak dokładniej kogo? Z czyjej kieszeni poszłyby kary?

Pośrednio - naszej. Wiem co miałeś na myśli, ale nie zamierzam
tego rozwijać w wątku o wypadku Zientarskiego zapieprzającego
200km/h po ulicach W-wy. Nie będę tej tragedii ubierał w piękne
słowa - nie ma dla mnie taryfy ulgowej dla takich ludzi.


Ale nigdzie nic takiego nie miałem zamiaru robić. Tylko skrajnie
nieodpowiedzialny człowiek robi coś takiego jak kierowca owego Ferrari.


Tyle się nie da jechać na wielu autostradach (nawet niemieckich),
a te bałwany pozwalają sobie na to w mieście.


I to jest karygodne.


| Ale ja nie usprawiedliwiam ani na krztę postępowania kierowcy Ferrari.

Całe szczęście.


No i mam nadzieję, że wreszcie to do Ciebie dotrze.


| Chodzi mi o to, że istnienie stanu rzeczy, w którym za normalne uważa
| się, że ZDM czy inne instytucje robią łaskę, że naprawią czy odśnieżą
| ulice (co jest ich obowiązkiem) tak naprawdę robią łaskę a obowiązki ich
| zdaniem są jedynie po stronie kierowców, nie uważam za prawidłowe.

Ja też, ale jak wcześniej napisałem - nie mieszać tego z idiotyzmem
ludzie jeżdżących 200 po mieście.


To co? Zakładamy osobny wątek obok na temat stanu dróg w naszym kraju i
problemów z tego wynikających?


Nic nie ruszy - dla świętego spokoju coś tam z hopą zrobią
dla spokoju medialnego bardaku, a na miejsca faktycznie niebezpieczne
nagle się okaże, że nie ma funduszy. W zeszłym roku zrobili
remont nitki wschodniej. Czas na tę nitkę też jest. Nikt jej
nie zostawia w spokoju i cicho czeka na cud.

| Wiktymologia, w dodatku IMHO zbyt daleko posunięta w odniesieniu do
| pieszego.

Wiktymologia powiadasz?


Tak. Zwłaszcza w odniesieniu do pieszego. To nie on rzucił się pod koła
samochodu, lecz samochód go rozjechał (z różnych informacji wynika, że
kierowcą nie był to kolejny amator dużych prędkości)


Zapoznaj się z faktami. Wiesz co tam się teraz dzieje? Pielgrzymki
przez bariery energochłonne, jakieś telewizje, pisk opon.
Znowu kogoś przejadą, bo chciał sobie zniczyk zapalić swojemu
idolowi.


Cóż. Czy przebywanie na tym trawniku jest zabronione?


| Teoretyzowanie, że górka/dziura/koleina jest niebezpieczna jest
| teoretyzowaniem dopóki ktoś faktycznie na niej nie będzie miał wypadku.
| I takie teoretyzowanie codziennie musimy wielokrotnie przeprowadzać za
| kierownicą. Gorzej jak nam się zapomni i praktycznie się dowiedzie tego
| niebezpieczeństwa. Niestety wypadki zdarzają się nawet przy prędkościach
| 90, 70 czy 50 km/h. Ale zawsze można powiedzieć tak jak to określił
| pewien biegły uzasadniając swoją opinię w znanym mi przypadku, że
| prędkość była nadmierna (mimo, że wcześniej sam stwierdził, że była
| prawidłowa) ponieważ doszło do wypadku...

Sorry za określenie, ale nie chrzań. To nie było 90/70/50, tylko
prawie 200 w mieście. O czym tu w ogóle deliberować?


O tym, że - jak sam napisałeś - jest wiele bardzo niebezpiecznych miejsc
na drogach, gdzie nie trzeba wcale olbrzymich prędkości aby zrobić sobie
kuku. I nie specjalnie komukolwiek spieszy się z ich naprawą, bo w razie
czego to zawsze można powiedzieć, że kierowca nie dostosował prędkości
do warunków.
Nie interesuje mnie wypadek Zientarskiego. Interesuje mnie natomiast to,
aby po naszych drogach można było się bezpiecznie i sprawnie przemieszczać.


| A problemu złego stanu dróg jako przyczyn wypadków w naszym kraju nie ma
| tak jak nie ma go praktycznie w statystykach?

Już Ci napisałem, byś tego problemu nie podpinał pod wypadek
Zientarskiego.


Czekam zatem aż założysz nowy wątek. :-)

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: swiatla - do kiedy?
Alex B napisał(a) w wiadomości: <7d53r0$e9@info.nask.pl...
:

:DW wrote in message ...


::
::Moje 'subiektywne odczucie' wynika z przejechanych kilometrów i
:z tego, że
::_WIEM_ ile razy zapalone w dzień światła mijania uratowały mi
:skórę.
::Twoje 'obiektywne odczucie' wynika z ideologii
:ekofaszystowskiej i tyle - z
::fanatykami nie ma dyskusji.
:
:
:Nie intersuje mnie ekologia, dla mnie nie ma znaczenia, ze
:jezdzac na
:swiatlach iles tam ton paliwa sie marnuje.
:
:To po jaka cholere szermujesz takimi argumentami? Podaj choc
:jeden inny powod przeciw zapalonym swiatlom.

dalem. Nizej - daja pretekst lapowkarzom.

:Mnie razi jedynie bezsens
:urzedasow, ktorzy wprowadzaja jakies przymusowe przepisy, ktore
:jak sie
:pozniej okazuje nie maja zadnego wplywu na bezpieczenstwo
:
:To Ty tak twierdzisz

takie sa wyniki badan robione na swiecie - w Skandynawi, w USA. Zrodla
(Rzeczpospolita) podalem. Moze Ty podasz wyniki badan twierdzacych, ze wplyw
jest..?

:a jedynie daja
:pretekst do wiekszych lapowek dla policji, ktora lapie jednego
:czy drugiego
:zapominalskiego, ktory w sloneczny listopadowy dzien jedzie bez
:swiatel.
:Ale niech tam - niech zyje biurokracja i przepisy - jak beda
:zachowane to
:juz myslec nie trzeba... Ja wiem - ze dobry kierowca to taki co
:mysli, Ty
:wiesz - ze dobry kierowca to taki co sie stosuje do przepisow -
:i tu sie
:roznimy.
:
:
:Kierowca, ktory nie mysli, tylko stosuje sie do przepisow,
:wylacza swiatla 1 marca. Kierowcy twierdzacy, ze oswietlony

:samochod jest lepiej widoczny (i bezpieczniejszy) zapalaja
:swiatla rowniez w lecie.

Zapala. I nie ma to na nic wplywu.
A kierowca myslacy jak widzi, ze widocznosc jest slaba to wlacza swiatla bez
wzgledu na przepisy. A tacy co nie mysla - to pala swiatla w sloneczny dzien
w zimie bo kaza, a gasza w zamglony w lecie - bo nie kaza... I taki jest
efekt biurokracji..

:BTW jesli chodzi o statystyki - dopoki nie poda sie WSZYSTKICH
:szczegolowych danych, sa g.... warte (przypominam dyskutowane tu
:nieraz statystyki dot. przyczyn wypadkow). Wycinkowe dane zawsze
:mozna podac tak, aby potweirdzaly lub zaprzeczaly jakiejs tezie.
:Zreszta - jesli swiatla nie maja znaczenia - dlaczego w
:skandynawii sa obowiazkowe 365 dni w roku (aut. wlaczane po
:odpaleniu silnika)? Tam tez kilka miesiecy w roku jest jasno
:(nawet w nocy) i swieci slonce

przeczytaj dokladnie - bo ktos kiedys taki przepis wymyslil argumentujac
naukowymi twierdzeniami o zmniejszeniu wypadkow. Potem okazalo sie ze to
bzdura - ale przepis zostal. Jak sie pytasz po co sa bezsensowne przepisy -
to zastanow sie najpierw kto na tym korzysta ? I okaze sie - ze np. przemysl
naftowy ma wieksze zyski z racji wiecej zuzytego paliwa - i mozesz sie
domyslac kto za takimi przepisami stoi..

:PS. I tak sie nawzajem nie przekonamy nie majac szczegolowych
:statystyk wypadkow, ale nie wytrzymalem. EOT

W Rzeczpospolitej byl odnosnik do naukowej publikacji - pewnie w niej mozesz
miec pelna i szczegolowa statystyke. Poza sama statystyka wazne sa wnioski -
a te byly jednoznaczne - swiatla nie maja wplywu na wypadkowosc ! I jest to
sluszne - bo jak ktos ma wzrok w porzadku, slonce swieci wysoko - to jakim
cudem swiatla w samochodzie moga zmienic wypadkowosc..? I tak wiekszosc
wypadkow wynika z tego, ze ktos np. wyprzedza na zakrecie i wypada nagle zza
zakretu a nie stad ze na prostej drodze zostal zauwazony z 2 a nie z 2.5km..
A to czy zza zakretu wyskoczy na swiatlach czy bez nie ma najmniejszego
znaczenia..

DW

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: odebranie prawka za procenty
Rafal Nowicki <rafal.nowi@elektron.plna moje stwierdzenie:


| O ile dobrze zrozumiałem, chciałbyś bardziej podnieść częstostliwość
| kontroli wyłapujących pijanych kierowców, a nie wysokość kary.
| Uważam, że ani jedno, ani drugie nie jest potrzebne,


zareagował "filozoficznie"


ROTFL!


a ja nie wiem, czemu? Cóż w tym dziwnego, że nie chcę _nasilenia_
kontroli policyjnych, ani podniesienia kar? Wystarczy mi obecna
częstotliwość kontroli i rozpiętość sankcji. Pragnę jedynie karania
więzieniem i utraty PJ na zawsze za wypadki po pijaku. Sądy mogły tak
orzekać już dawno, nie robiły tego jednak, a każdy pod 40-tkę lub wyżej
chyba domyśla się, czemu...


Dowód empiryczny: 30 lat temu karano ostrzej i nie pomogło.


Powtarzam, nie jestem za ostrzejszym wymiarem kar (dłuższy wyrok),
lecz za zniesieniem ich zawieszania. Wówczas jeszcze przed piciem
pomyślisz, że jak wypijesz i siądziesz za kółkiem, to zaryzykujesz,
że na pewno posiedzisz w pudle, jeśli spowodujesz wypadek; może nie
dostaniesz dużo, może darują ci część kary, ale posiedzisz na 100%!


Dowód logiczny (jesli chcesz polemizować, znajdź błąd): kara może
spełniać funkcję prewencyjną, jeżeli sprawca chce lub co najmniej
godzi się na to, że popełni przestępstwo. Tymczasem w danym przypadku
chodzi o przestępstwo nieumyslne. Sprawca nie przewiduje spowodowania
wypadku, choc moze i powinien to przewidziec. Nie przewiduje zas z
tej racji, ze jest pijany!!!


Błąd jest prosty - z jednej strony piszesz, że funkcja prewencyjna kary
powninna działać przed dokonaniem czynu zabronionego, co jest prawdą, a
z drugiej - ograniczasz ten czas jedynie do okresu, w którym sprawca
jest pijany, a więc nie boi się kary, co jest mniej sensowne. Bo jak, wg
Ciebie, jakakolwiek kara miałaby mieć działanie prewencyjne w stosunku
do pijanych przestępców (nie tylko drogowych)? Może w ogóle zastosować
zakaz ich skazywania z powodu ograniczonej poczytalności, co przed laty
praktykowano nota bene z dużą skutecznością?! Nie, Rafale, kierowca musi
mieć świadomość zagrożenia więzieniem i dożywotnią utratą PJ jeszcze
PRZED PICIEM - i o to mi chodzi. Wie lub przewiduje, że będzie jechał,
a mimo to chwyta za kieliszek i w tym momencie świadomie godzi się na
ryzyko popełnienia przestępstwa i związane z tym konsekwencje. Obecne
zagrożenie najczęściej karą w zawieszeniu nie spełnia widocznie roli
prewencyjnej w dostatecznym stopniu, skoro alkohol ciągle jest jedną z
głównych przyczyn wypadków.


| Czas najwyższy, aby pijaństwu i brawurze na polskich drogach
| wypowiedzieć bezwzględną wojnę.
To nie argument, to slogan. W dodatku nikt nie mówi, że nie.


To był apel podsumowujący moją wypowiedź, a nie slogan, czy argument.


Tyle, że mi nie chodzi o wojnę, tylko o bezpieczeństwo na drogach. I
to mnie różni od posłów i rządu, które to towarzystwo musi pokazać,
że prowadzą wojnę.


"Walka" nie wyrażałaby dostatecznie ogromu działań, jakie czekają
władze w stłamszeniu plagi, jaką jest pijaństwo i brawura na drodze.


Horror na drogach ma wiele przyczyn. Alkohol jest jedną z nich. Ale
jest też stan dróg, zły i coraz gorszy, i są pieniądze topione w
kopalniach, w związku z czym nie ma ich na drogi.


Ach, ci winni za naszą motoryzacyjną biedę górnicy, pielęgniarki i
renciści - to są dopiero slogany, Rafale! A nie dostrzegasz chamstwa,
brawury i braku wzajemnej pomocy na drodze, że o ignorowaniu przepisów
nie wspomnę, jako przyczyn ważniejszych?

Oleg

Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Before you buy.

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: ograniczenia prędkości w Polsce
Dnia Thu, 27 Apr 2006 16:41:50 +0200, neelix napisał(a):


| Dnia Thu, 27 Apr 2006 14:09:08 +0200, neelix napisał(a):
| | No ja to wszystko rozumiem, ale jednak jest to mimo wszystko
| bezsprzeczny dowód na to, że to jednak prędkość zabija.
| Tak mówią statystyki. Najwięcej wypadków jest z powodu prędkości.
| Nie statystyki, tylko policyjny joker "niedostosowanie prędkości jazdy do
| warunków drogowych".
Policyjne statystyki. Formułka oczywiście mocno wyświechtana i wkurzająca,
bo stosowana na każdą okazję.


Tutaj - http://www.policja.pl/index.php?dzial=1&id=1541 - jest dostępny
raport KGP za 2005r. I wnioski z niego nawet nietrudno wyciągnąć...

Np: miejsce zdarzenia - "prosty odcinek drogi" to 57,3% wypadków i 67,9%
zabitych. Czyli ewidentnie niebezpieczne wyprzedzanie. Do tego ponad 20%
ofiar to zderzenia czołowe i prawie 19% to najechanie na drzewo, czyli
pewnie też w niemałym stopniu auta uciekające przed nadjeżdżającym z
przeciwka ścigantem. Za to wypadki na niebzepiecznym zakręcie to zaledwie
10% wypadków i 14% ofiar śmiertelnych.

Nie przeszkadza to naszym mądrym policmajstrom stwierdzić, że
"niedostosowanie prędkości" to 40% wypadków i ofiar śmiertelnych a
niebezpieczne wyprzedzanie to 7% wypadków i 11% ofiar śmiertelnych...

Pięknie pokazuje to ile "warte" są te policyjne kwalifikacje przyczyn
wypadków...


| Przy czym podstawowym grzechem istniejących dwupasmówek nie-autostrad jest
| robienie na nich klasycznych skrzyżowań - zupełny nonsens, bo jakiś biedak
| przecina drogę i tragedia gotowa. Zamiast tego powinny być wloty/wyloty z
| pasem rozbiegowym i zawracajki - przy czym zawracajki (również z pasem
| rozbiegowym) obowiązkowo min. 500m. od miejsca gdzie jest wjazd (bo
| inaczej to niewiele by się poprawiło).
To już pod ekspresówki podchodzi.


Tyle że w wykonaniu praktycznie niczym takie "ekspresówki" nie różnią się od
zwykłych dróg - po prostu trzeba gdzie indziej zrobić skrzyżowania i tyle.


| I dlatego stoi sobie gdzieś taka kompromisowa 50-tka.
| Która powoduje że jest więcej wyprzedzania i tym samym więcej wypadków.
| Samo zmniejszenie dozwolonej prędkości nic nie zmieni, pomogłoby dopiero
Niestety teoria sobie, a życie sobie. Właśnie teraz jest powód by mówić o
wpływie prędkości na ilość i skutki wypadków.


Według mnie - nie bardzo. Ograniczenie prędkości nic nie zmieni - chyba że
się postawi fotoradar co 5 metrów. A i wtedy skuteczność średnia - fotoradar
musi mieć w zasięgu tylko jedno auto, a przy wyprzedzaniu to raczej rzadki
przypadek ;)


prędkości i jest to najbardziej niebezpieczny manewr . Najtaniej wychodzi
postawienie 50-tki więc stawiają. Przynajmniej są pozory dbania o
bezpieczeństwo.


Jak pokazują statystyki - faktycznie pozory :(

Pozdrawiam,

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: Dlaczego kierowcy nie sygnalizują wyprzedzania rowerzysty?


"neelix" <anee@wp.plwrote in message



| Gowno prawda. A motocyklisci jadacy z wlaczonymi swiatlami (bo musza) Ci
nie
| przeszkadzaja?

Motocyklista to przecinak, który przy  v --c  jest słabo widoczny na
drodze choćby ze zwględu na gabaryty. Nie ma szyby odbijającej światło i
dużej kolorowej karoserii. Nic go nie chroni. Oni muszą, a inni
światłomaniaczą.


Ja Cie nie pytalem, czy musza, tylko czy Ci nie przeszkadza - przeciez
swieca jak samochod (a czasem i lepiej). Badz konsekwentny.


| Wisi mi to, czy wlaczasz swiatla, czy nie (najwyzej jakis dres w golfie
z
| czarnymi szybami wrabie Ci sie na czolowke, bo Cie nie zauwazy),

To jest argument ? Czarna szyba z przodu ?  Chybiony. Jak nie będzie
popylał
z v=2 x dozpuszczalna  to zauważy.


A jak nie zauwazy? Przyjdzie do Ciebie potem do szpitala i powie:
"przepraszam, ale w ogole Pana nie widzialem. gdyby mial Pan zapalone
swiatla...."


Główna przyczyna wypadkow to prędkość, a
światła w dzień to kompletna bzdura wymyślona przez jakieś lobby i nie
poparta żadnymi statystykami.


Lepiej poczytaj dobrze statystyke. Przekroczenie dopuszczalnej predkosci
jest dosc daleko na liscie przyczyn wypadkow. Hint: szeroko przytaczana
"nadmierna predkosc" nie jest tozsama z "przekroczeniem dopuszczalnej
predkosci". Ale jak widac - odpowiednie przedstawienie statystyki wywoluje u
Ciebie zamierzona reakcje ;-P


ale ja
| _zawsze_ wyjezdzajac poza miasto, bede mial wlaczone swiatla. Bo tak
jest
| bedzpieczniej dla mnie.

Światłomaniacy są uciążliwi głównie w mieście na drogach jednojezdniowych
o
dużym natężeniu ruchu. Jadą w korku 0-5 kph, ale na światłach, a niektórzy
dodatkowo włączone mają przeciwmgłowe.


Nie klam - swiatla w korku w miescie zupelnie nie przeszkadzaja, bo auta sa
na tyle blisko siebie, ze nawet nie widzisz swiatel.


I czy to jest normalne, racjonalne i
do zaakceptowania ?


Jesli maja te swiatla zgodnie z przepisami, czyli dobrze ustawione i
prawidlowo zapalone (nie przeciwmgielne), to jak najbardziej. Wiesz, jak
zachowuja sie samochody sprzedawane w Skandynawii? Tam, zeby zgasic swiatla
musisz wyjac bezpiecznik. BTW chyba sobie przed zima zaloze taki modul do
mojego auta (~70 zlotych) - nie bede musial pamietac o zapalaniu swiatel w
ogole.


Jestem przekonany, że większość liczy na to, że dzięki
światłom unikną zatrzymania przez policjanta i kontroli nieboszczyków
jakimi
się poruszają. Niestety nie dociera do nich, że przepalona żarówka (jazda
z
jednym okiem) to już wystarczający powód do zatrzymania i kontroli.
Zapomniał dokumentów i jedzie z jednym okiem, a przy jezdni stoi policja.
Raczej nie może liczyć na to, że uda się przejechać. Nadgorliwość ukarana.


Akurat niestety moze, bo od dawna policja nie zatrzymuje za spalone zarowki,
tak samo, jak za zle ustawione swiatla.

Axel

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: zabierac PJ debilom...
elmer radi radisson pisze:


Boombastic wrote:

| To może od razu pod mur, bo według ciebie to nie jest pierwszy raz,
| bedzie to powtarzać, a jak pójdzie do więzenia to jeszcze bedzie żyć z
| twoich podatków.

Interesujaca nadinterpretacja, ale niezbyt oryginalna. Coz, wiezienie
jako srodek karny w tym przypadku naturalnie istnieje, nawiasem mowiac
taka kara orzekana jest niezbyt czesto. Zamiast kiblowania na koszt
podatnika, pobyt powinien byc po prostu odpracowywany spolecznie.


Dlaczego tylko w tym przypadku? Może przekroczenie +100% też karać
podobnie?


Wg. podanej statystyki co trzeci sprawca wypadku byl pod wplywem.


Podaj tę statystykę - póki co tylko się do niej odwołujesz, tymczasem
nigdzie nie podałeś źródła oraz jej wyników.


W ten sposob, wszyscy poprzez podwyzszone OC skladamy sie na leczenie
poprzez 'podatek religi'.


Wszyscy - tak. Tyle, że nie tylko z powodu alkoholu. On jest tylko
jedną z wielu przyczyn wypadków. Zupełnie nie rozumiem, czemu tylko
do niego się ograniczać.


Pora chyba na forme rewanzu.


Rewanżu? O czym Ty piszesz? Metoda oko za oko? To faktycznie może
strzelać od razu i nawet nie pytać.


Z kolei kazde
porownanie do ' nowoczesnego swiata' mija sie raczej z celem - bo
nigdzie na zachod od nas nie miewa sie podobnych problemow, przynajmniej
w tak drastycznej skali.


Tak? Nigdzie? Może jeszcze napiszesz, że również podobnych problemów
nie było wcześniej? Teraz się zastanów, czemu one nie występują tam
w takiej skali jaką opisujesz.


Jak narazie, to kazdy sobie bimba, bo widzi, ze moze sie napic,
dopoki kogos nie zabije a "tylko jechal" to zazwyczaj sady orzekaja
zawiasy, "wiekszych przykrosci" brak. To tak niedorzeczne, ze jesli
na trzezwo wczesniej sie uslyszy, ze ma sie szanse zostac sie tym kim
zasluguje byc - obywatelem trzeciej kategorii, dotknie go szereg
zyciowych utrudnien, to moze jednak przemowi bardziej do kurzego
rozumu, albo moze wybije mu z glowy ktos z otoczenia kto to bardziej
pojal?


Skoro do tej pory mu nie przemówiło, to jak sobie wyobrażasz, że
tak przemówi?


Narazie zapewne dyskusje po wodce to "jedz jedz, daj spokoj, co
ci zrobia". W Polsce paradoksalnie obywatel bardziej boi sie Skarbowki
niz Policji i Sadu. Takie problemy trzeba po prostu wypalac zelazem,
jesli do tej pory inne metody sa zbyt poblazliwe. Bo idzie o zycie innych.


Nie wiem w jakim towarzystwie się obracasz, ale ja jakoś nie
widzę takiego podejścia w swoim, a są to ludzie różni.


Szczerze mowiac, nie rozumiem Waszego oburzenia  na pomysl wprowadzenia
represyjnych metod wobec pijakow za kolkiem. Chyba Was ten problem nie
dotyczy?  


Mnie ten problem jak najbardziej dotyczy, tylko nie z Twojego
punktu widzenia. Chciałbym działań prawnych, które przynoszą
skutki na dłuższą metę (nie tylko w zakresie alkoholu), a nie
kolejną nagonkę na "pijaków" (nie znam Twojej definicji, podobnie
jak danych ze statystyk na których się podobno opierasz), która
niczego nie zmienia, najwyżej jest medialnie popularna.


A na nikogo przypadkowego i niewinnego to chyba nie trafi?


Ciężko stwierdzić, choć jak znam takie podejście do zagadnienia,
to ofiar cywilnych trochę przybędzie, natomiast odsetek
zachowań patologicznych wzrośnie, ponieważ od pierwszego razu
nie będą już mieli nic do stracenia.

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: zabierac PJ debilom...


Artur Maślag wrote:
Dlaczego tylko w tym przypadku? Może przekroczenie +100% też karać
podobnie?


Jesli tylko sprawisz, ze przekraczanie predkosci jest *przestepstwem*
a nie jak narazie wykroczeniem to mozesz sam polobbowac za tym.


Podaj tę statystykę - póki co tylko się do niej odwołujesz, tymczasem
nigdzie nie podałeś źródła oraz jej wyników.


Wyluzuj. Wczoraj podali w Faktach ostatnia statystyke policji. Mam
jechac po tasme na Wiertnicza, czy moze od razu zarzucisz mi klamstwo?

Zreszta, czy to jest najwazniejsze? I bez tego wiadomo ze tych co
jezdza na bani jest wielu, zawsze za wielu i informacje o kolejnych
"rekordach" w mediach padaja co jakis czas. Wiec problem wciaz jest
i wymaga rozwiazania.


Wszyscy - tak. Tyle, że nie tylko z powodu alkoholu. On jest tylko
jedną z wielu przyczyn wypadków. Zupełnie nie rozumiem, czemu tylko
do niego się ograniczać.


Wg. podanej informacji 1 na 3 wypadki sa spowodowane przez pijanego.
Chyba dosc, zeby cos poczynic i w tym kierunku.


Rewanżu? O czym Ty piszesz? Metoda oko za oko? To faktycznie może
strzelać od razu i nawet nie pytać.


Represji. System karania ma byc dotkliwy i dajacy do pomyslenia,
obecnie dzialajacy wyraznie nie jest.


Tak? Nigdzie? Może jeszcze napiszesz, że również podobnych problemów
nie było wcześniej?


Przeciez napisalem, ze napewno nie w takiej skali jak u nas. To ze
ludzie pija wszedzie i wszedzie zdarzaja sie slabe jednostki, to
normalne,


Teraz się zastanów, czemu one nie występują tam
w takiej skali jaką opisujesz.


Nie, ja sie nie zastanowie - skoro napisales ze sa lepsze i skuteczne
metody, z pewnoscia latwe do uzycia w kraju o takiej "kulturze picia
za kolkiem" jak nasz - a to jest wlasnie tym co stanowi roznice
z krajami zachodnimi, to z wielka uwaga czekam, az je wyjawisz.

Bo nie wierze, ze nie widzisz sam roznicy jakie jest podejscie
do alkoholu, jakie "wzorce" i prostactwo, brak wlasciwego wychowania u
podstaw u nas, a za granica.


Nie wiem w jakim towarzystwie się obracasz, ale ja jakoś nie
widzę takiego podejścia w swoim, a są to ludzie różni.


Ale o czym mowisz, piciu, czy skarbowce? jesli chodzi o picie to
na do tej pory nie stwierdzilem glupoli, z imprez wszyscy pijacy wracaja
taksowkami. Z ta skarbowka uwazam za zdecydowanie celne - np. handlarza
bedacego oszustem nie nastraszysz policja, zostaniesz przez niego
wysmiany. Dziwnie, reaguje zgola inaczej na info, ze zainteresuje sie
nim US. Takowoz bedzie wygladac niestety sprawa, jesli chodzi o
skutecznosc egzekucji.


Mnie ten problem jak najbardziej dotyczy, tylko nie z Twojego
punktu widzenia. Chciałbym działań prawnych, które przynoszą
skutki na dłuższą metę (nie tylko w zakresie alkoholu), a nie
kolejną nagonkę na "pijaków" (nie znam Twojej definicji, podobnie
jak danych ze statystyk na których się podobno opierasz), która
niczego nie zmienia, najwyżej jest medialnie popularna.


Wiec z uwaga czekam na propozycje, zdaje sie ze cos o niej wiesz
tylko jakos do tej pory nie zaproponowales.


Ciężko stwierdzić, choć jak znam takie podejście do zagadnienia,
to ofiar cywilnych trochę przybędzie


Ofiar cywilnych tzn? Przypadkowych pijakow?


zachowań patologicznych wzrośnie, ponieważ od pierwszego razu
nie będą już mieli nic do stracenia.


Tego kuriozum juz calkiem nie rozumiem. Bedzie w perspektywie duza,
konsekwentna i przewlekla kara, to juz beda zawczasu pili i jezdzili "bo
co im tam?" Wytlumaczysz?

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: Tak władza dba o bezpieczeństwo na drogach...
e<n pisze:


| Żeby było bardziej obrazowo, to z większą skutecznością można te
| pieniądze przeznaczyć na inne dziedziny życia - np. medycynę, i
| uratować jeszcze więcej ludzi.

| A że życie ludzkie warte jest konkretną ilość pieniędzy widać wszędzie
| - a w motoryzacji już najlepiej, np. droższe samochody są
| bezpieczniejsze.

jeśli znasz Konstytucjię RP i podstawy systemu prawnego UE oraz praw
człowieka, to sam możesz ocenić realność tych postulatów...


To nie są postulaty a zwykła rzeczywistość.
Każde uchwalane prawo - zwłaszcza odnoszące się bezpośrednio do
bezpieczeństwa ludzi, pomimo konstytucyjnej bezwarunkowej ochrony życia,
zawsze idą na jakiś kompromis pomiędzy ilością ofiar, a uzasadnieniem
ekonomicznym.

Chociażby ograniczenie prędkości czy kary za jego nieprzestrzeganie.
W utopii o której mówisz jeździlibyśmy 20km/h, a kary za jego
przekroczenie byłyby gigantyczne. To z pewnością uratowałoby znakomitą
większość z 4000 osób które corocznie giną na naszych drogach.
Z tym że subiektywny koszt (głównie finansowy) wprowadzenia takiego
ograniczenia nie rekompensuje strat wynikających z 4000 ofiar na drogach
(tu największy koszt jest niematerialny).
Natomiast tak nie jest.

Problemem staje się sytuacja w której rządzący stwierdza że bez względu
na koszty będzie walczył z jakimś tam zagrożeniem - zazwyczaj wtedy się
przegina i nagłady poniesione na likwidację zagrożenia stają się
bezsensownie wysokie.


| A samochody służą właśnie do szybkiego przemieszczania się.
| Ograniczenia prędkości mają na celu nie zniknięcie ofiar w ogóle, a
| utrzymanie rozsądnego balansu pomiędzy wydajnością transportu
| samochodowego, a ilością ofiar na drogach.
| Ważne jest tu zachowanie rozsądku w każdą stronę.

ja z tym nie mam problemów, ale naprawdę zapoznaj się z kronikami,
orzecznictwem itd. zanim zaczniesz jakoś usprawiedliwiać przestępców
drogowych...


Ja usprawiedliwiam przestępców drogowych? Kolega tu chyba od niedawna ;


problemem nie są takie teoretyczne niuanse wyższego poziomu tylko bardzo
proste kwestie, wręcz prostackie: prowadzenie po wypiciu alkoholu,
poruszanie się z niedostosowaną do sytuacji predkością


Nie demonizowałbym tych przyczyn wypadków.
Owszem - wiele wypadków ma swoje źródło w tych przyczynach, ale IMO nie
jest do końca prawdą przeświadczenie że na wypadek trzeba sobie mocno
zapracować.
Telewizja pokazuje jedynie te wypadki wzbudzające duże emocje, a więc
tam gdzie jest ewidentny winny, jakiś pijany, czy inny pirat drogowy, a
ofiara najlepiej biedna i przez los pokrzywdzona.
Ale patrząc własnymi oczami na wypadki na naszych drogach to nie jest to
reguła.

Wypadki powstają bo ktoś nie popatrzył, nie zauważył, czegoś ktoś nie
przewidział. Raczej nikt nie ma "złych zamiarów", nie szaleje, nie
pędzie, nie piraci, a jednak dochodzi do wypadku. I to jest moim zdaniem
większość wypadków.

Oczywiście trudno przecenić wpływ prędkości - wyraźnie tu widać wpływ
pogody na śmiertelność na drogach. Im gorsza pogoda (a więc trochę
wolniej się jedzie) tym mniej śmiertelnych wypadków. I trudno w związku
z tym odmówić skuteczności zmniejszaniu prędkości.


(przecież wypadek
nie powstaje, dlatego że człowiek w ogóle szybko jechał tylko dlatego,
że nie potrafił dostosowac prędkości do tego co miało miejsce na drodze
i do swoich umiejętności oraz możliwości kontroli pojazdu z taką
prędkościa w tej konkretnej sytuacji w jakiej się znalazł...), dlatego
ograniczenie prędkości jako prosty środek stanowiący odpowiedź na te
prostacjkie zachowania kierowców jest statystycznie SKUTECZNY i dokąd
będzie skuteczny dotąd będzie sensowny (ekonomicznie, prawnie, etycznie,
matematycznie, logicznie etc.)


No tak, ale jak mówić o uzasadnieniu ekonomicznych skoro upierasz się że
życie ludzkie jest bezcenne.
Czy 100zł rocznie wydane przez zwiększone koszty transportu towarów,
przez każdego obywatela tego kraju, w imię uratowania jednej osoby
rocznie na drogach byłoby ok? Czy może jednak nie miałoby to sensu?

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: Nowe zasady punktacji

Przesylam informacje PAP na ten temat:
ZCZC KRA573 8CF
-  98/04/28 19:56 PAP / Redakcja Naczelna         - Wiadomosc
03283  -----------------------------------------------------------------
prawo-punkty-kierowcy,popr,  Od 28 maja nowe zasady karania kierowców
punktami (popr.)        28.4.Warszawa(PAP) - Kierowanie samochodu po
pijanemu,  nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku, przekroczenie prędkości o
więcej niż 50 km/h będzie karane 10 punktami. To maksymalna  liczba punktów,
które może jednorazowo dostać kierowca według  obowiązującego od 28 maja
rozporządzenia ministra spraw  wewnętrznych i administracji.            Po
trzy punkty karne dostaną kierowcy, u których w  samochodzie policjanci
znajdą antyradar "w stanie gotowości  użycia", a także urządzenia wysyłające
niebieskie lub czerwone  błyskowe sygnały świetlne.            Kierowca,
który dostanie w ciągu roku więcej niż 24 punkty,  może spodziewać się
odebrania prawa jazdy i ponownego  sprawdzenia umiejętności. "Młodym"
kierowcom, których staż za  kierownicą jest krótszy niż rok, prawo jazdy
będzie zabierane  już po przekroczeniu 20 punktów.            Punkty będą
ewidencjonowane w komendach wojewódzkich  policji. Jeżeli kierowca
przekroczy limit punktów, komendant  wojewódzki policji zwraca się do
dyrektora wojewódzkiego ośrodka  ruchu drogowego o kontrolne sprawdzenie
kwalifikacji kierowcy. W  tym czasie kierowca jest pozbawiony prawa jazdy,
aż do  zaliczonego sprawdzianu umiejętności.            Według
rozporządzenia każdy kierowca, który ma na koncie  punkty, będzie mógł
zmniejszyć ich liczbę o sześć - jednak nie  częściej niż raz na pół roku.
Będzie musiał opłacić i  uczestniczyć w 6 godzinach zajęć nt. przyczyn
wypadków  drogowych, ich skutków prawnych i społecznych.            Po
zajęciach kierowca dostanie stosowne zaświadczenie i na  jego podstawie
komendant wojewódzki policji zmniejszy mu liczbę  punktów w ewidencji.
Zajęcia mają prowadzić policjanci z  drogówki oraz psycholodzy. Procedura ta
nie obejmuje jednak  "młodych" kierowców.            Policjanci nie będą
również sumowali punktów, jeżeli  kierowca popełni jednorazowo większą
liczbę wykroczeń. Dostanie  on jedynie taką liczbę punktów, jaka przysługuje
mu za  najpoważniejsze wykroczenie.            Rozporządzenie w sprawie
postępowania z kierowcami  naruszającymi przepisy ruchu drogowego dotyczy
jedynie  kierowców, a więc osoby uprawnione do kierowania pojazdami
silnikowymi. Nie obejmuje ono kierujących pojazdami szynowymi i
motorowerami. Poprzednie rozporządzenie z 1993 r. dotyczyło  wszystkie osoby
poruszające się pojazdami drogowymi.            Punkty karne można było
wtedy dostać za niezgodną z  przepisami jazdę po drodze publicznej każdym
pojazdem.  Przykładem niedoskonałości "starego" rozporządzenia jest
21-letni mieszkaniec okolic Wysokiego Mazowieckiego (woj.  łomżyńskie). W
ciągu jednego miesiąca trzy razy prowadził on  pojazdy w stanie nietrzeźwym,
"punktując" trzema różnymi  środkami lokomocji: samochodem, rowerem i
motocyklem. W sumie  zebrał 30 punktów.            Wejście w życie tego
rozporządzenia wymaga uwzględnienia w  przyszłorocznym budżecie policji
ponad 7 mln zł. Konieczne  będzie m.in. wprowadzenie wojewódzkich ewidencji
kierowców.  (PAP)            trz/
NNNN

Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: UE ostrzega: Śmierć grasuje na polskich drogach
A ja mówię tak, i nie zgadzam się z raportem
Pozwolę sobie strzelić przydługawy pamflet na temat raportu UE oraz prawdziwych
przyczyn tragedii drogowych. Przede wszystkim nie zgadzam się ze stwierdzeniem
że stan dróg w małym stopniu odpowiada za ilość wypadków. A oto dlaczego: w
teorii zarządzania mamy do czynienia z metodą dociekania przyczyn problemów
zwaną "5 razy dlaczego". Doskonale nadaje się to do szukania przyczyn wypadków
na drogach. Zaczynamy:
1. Dlaczego jest dużo wypadków? - bo ludzie świrują na drogach.
2. Dlaczego ludzie świrują na drogach? - bo się spieszą i tracą zdrowy rozsądek
3. Dlaczego się spieszą i tracą rozsądek? - bo nigdzie nie mogą zdążyć
4. Dlaczego nigdzie nie mogą zdążyć? - bo drogi są zatłoczone i ogólnie do dupy.

Dla mnie właśnie tutaj leży prawdziwa przyczyna. Nie zamierzam usprawiedliwiać
prawdziwych świrów w dresach, którzy lansują się w swoich sprowadzonych z
Niemiec BM-kach na zasadzie ile kto wyciągnie. Teraz wyobraźcie sobie sytuacje
w jakich znajdują się przedstawiciele handlowi. W ciągu jednego dnia muszą
obskoczyć punkty detaliczne na obszarze, powiedzmy 2500km kw. odwiedzając 30
sklepów. Jak tu się nie spieszyć? Jak tu nie tracić nerwów jeżeli ma się
terminy i cele do wykonania, a nie można ich wykonać ponieważ na zatłoczonej
drodze nie można jechać szybciej z powodu traktoru jadącego 20km/h. Zapewniam
was, zdrowy rozsądek stracić jest bardzo łatwo. Kolejny przykład to tiry. Wielu
beszta na ich brak kultury, na niebezpieczną jazdę. A teraz wyobraźcie sobie
sytuację, że taki kierowca tira musi pokonać drogę z Gliwic do Sczecina,
ponieważ musi załadować towar na statek i ma to zrobić w ciągu 10 godzin. W tym
czasie musi pokonać prawie 600km po dziurawych pseudodrogach, wiodących przez
wiochy. Zero autostrad, zero pobocza nawet. Za to same maluchy, kombajny i
nawaleni rowerzyści. I co? Jak tu się nie wk...wić?
Jeszcze raz zaznaczam, iż nie zamierzam usprawiedliwiać totalnych debili na
drogach bez wyobraźni.
Aby gospodarka się kręciła, trzeba jeździć, załatwiać, kupować, sprzedawać. I
zaprawdę powiadam Wam, nie da się tego robić zgodnie z przepisami drogowymi i
na drogach jakie mamy. A ludzie są jacy są i nikt tego nie zmieni. Nawet święty
J. Kaczyński, zawsze dziewica. Ludzie zawsze będą się stresować, niecierpliwić
i tracić zdrowy rozsądek. Tyle że zawsze łatwiej jest zwalić winę na kierowców.
Bo porządne drogi budować to już nieco trudniej, nieprawdaż? Łatwo jest
obwiniać niedoświadczonych kierowców, tyle że nikt nie mówi o tym, że system
szkolenia młodych kierowców wogóle nie przygotowuje do faktycznych realiów
panujących na drogach.
A jeżeli ktoś zamierza dostosowywać rozwój gospodarki do stanu dróg, oznacza to
że chce gospodarkę cofnąć. Jeżeli ktoś zamierza na siłę zmieniać naturę ludzką,
to znaczy że jest głupi. I znaczy to, że próbuje wdrażać pomysły tamtego
systemu. To tyle. Ufff.... Ale się napisałem. Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku



Temat: Prokuratura jest pewna że W.C. złamał prawo ale...
złamał prawo ale......

ale nie jest jeszcze pewna sondaży. W celu ubezpieczenia się prokuratury
wstrzymają się do ogłoszenia pewniejszych sondaży.
A co grozi tow.marszałkowi Cimoszewiczowi?
art.233

Postanowienie Sądu Najwyższego z 2 lutego 2004 r., V KK 168/03 (OSNKW z 2004
r., zeszyt 3, poz. 29).

Zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy przez świadka w postępowaniu innym niż
sądowe, wypełnia znamię czynności sprawczej przestępstwa określonego w art. 233
par. 1 k.k. wtedy, gdy toczy się ono na podstawie ustawy, której przepisy
stanowią, że zeznanie świadka służy za dowód w tym postępowaniu i uprawniają
zarazem przyjmującego zeznanie do uprzedzenia świadka o odpowiedzialności
karnej za fałszywe zeznanie.

Uwaga: Art. 233 par. 1 k.k. stanowi, że karze w nim określonej podlega ten,
kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w
innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub
zataja prawdę.

Powyższe stanowisko Sąd Najwyższy zajął w postanowieniu oddalającym kasację od
wyroku uniewinniającego w sprawie o nakłanianie do złożenia fałszywego zeznania
w postępowaniu powypadkowym, prowadzonym na podstawie art. 237 par. 1 k.p. w
zw. z par. 6 ust. 1 pkt 4 i ust. 2 Rozporządzenia Rady Ministrów z 28 lipca
1998 r. w sprawie ustalenia okoliczności i przyczyn wypadków przy pracy oraz
sposobów ich dokumentowania (Dz.U. nr 115, poz. 744).

Z uzasadnienia:
Wymóg ustawowej regulacji postępowania niesądowego musi być rozumiany dosłownie
i ściśle. Nie można, co oczywiste, traktować jak ustawę, aktu prawnego w randze
rozporządzenia, wydawanego na podstawie upoważnienia zawartego w ustawie i w
celu jej wykonania.

Całe postępowanie powypadkowe, w którym przewidziano składanie przez świadka
zeznań, mających służyć za dowód oraz nadano podmiotowi przesłuchującemu
uprawnienie do uprzedzenia świadka o odpowiedzialności karnej za złożenie
fałszywych zeznań, znajduje uregulowanie w akcie prawnym podustawowym. Nie
można zatem przyjąć, że toczy się ono na podstawie ustawy, ani też, że
uprawnienie osoby uprzedzającej o odpowiedzialności karnej za złożenie
fałszywych zeznań jest zawarte w ustawie. Podkreślić w tym miejscu trzeba, że w
myśl art. 233 par. 6 k.k., także odpowiedzialność karna za złożenie fałszywego
oświadczenia jest uwarunkowana tym, by przepis ustawy przewidywał możliwość
jego odebrania pod rygorem poniesienia takiej odpowiedzialności. Dlatego, mając
na względzie potrzebę harmonijnego uregulowania zasad odpowiedzialności karnej
za fałszywe zeznanie i za fałszywe oświadczenie, nie jest dopuszczalne
przyjęcie, że uprawnienie osoby przyjmującej zeznanie może opierać się na akcie
prawnym niemającym rangi ustawy.



Przeczytaj wszystkie odpowiedzi z tego wtku




Strona 4 z 4 • Znaleziono 201 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4 
Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Kościół Ewangelicko-Metodystyczny w Grudziądzu Design by SZABLONY.maniak.pl.